Rzucony kiedyś na szybko pomysł krótkiego wypadu na "ptasie dziczenie" nad niemieckie Morze Wattowe z radością i nadzieją udało się zrealizować w pierwszych dniach października 2010 r. W czteroosobowym składzie (Marcin Wereszczuk, Krzysiek Deoniziak, Radek Kozik oraz Marcin Łukaszewicz) wyruszyliśmy z Siedlec popołudniem 30 września i mieliśmy do dyspozycji kolejne dwie doby.

Po przestudiowaniu przez Radka uprzednio kilku miejscowych przewodników opisujących walory przyrodnicze tego zakątka Niemiec, na punkt startowy wybraliśmy okolice miasteczka Ockholm, znajdujące się ok. 35 km od duńskiej granicy. I taki kierunek przyjęliśmy. Przez Polskę jak się jeździ każdy wie, zajęło nam to znaczną część czasu przeznaczonego na podróż. Granica polsko-niemiecka przekroczona jakby jej nie było. Jednak już na pierwszym kilometrze niemieckiej autostrady zatrzymał nas patrol policji. Na szczęście była to tylko rutynowa kontrola i po wyjaśnieniu "gdzie wir fharen und po co" mogliśmy jechać dalej.

Po całej nocy w trasie (niemal cały odcinek niemiecki przejechaliśmy  bezpłatną dla osobówek autostradą)  dotarliśmy na miejsce ok. godziny 10. Pogoda dopisywała, choć było mocno wietrznie, co potęgowało uczucie chłodu. Zatrzymaliśmy się na parkingu tuż przy niewielkim zbiorniku i wale ochronnym, za którym rozciągał się widok na morze, morze pełne … błota!  Był to już teren Parku Narodowego "Schleswig-Holsteinisches". Wzdłuż wału ciągnęło się ogrodzenie z licznymi furtkami zamontowanymi pod kątem 45o, tak aby nieopacznie nie zostawić ich otwartych. Miało to na celu zapobiec ucieczce licznych owiec wypasanych na wale, które utrzymywały roślinność w stadium wczesnego wzrostu.

Na brzegach jeziorka stacjonowała całkiem pokaźna i różnorodna grupa wodno-błotnego ptactwa i póki co to na niej skupiliśmy nasze obserwacje. Wśród większych rozmiarem ptaków dominowała bernikla białolica, której stada żerowały na łące oraz przemieszczały się nad naszymi głowami w kierunku morza i z powrotem. Licznie obserwowaliśmy gęsi białoczelne, gęgawy i ohary. Wśród siewkowych dominowały czajka i siewka złota. Natomiast na błotnisku Morza Wattowego – ostrygojad, brodziec śniady i biegus zmienny, których osobniki tworzyły niekiedy żywe, żerujące dywany, pokrywające warstwę ciemnego szlamu. Kilkutysięczne stada siewkowców w szczycie odpływu, który zastaliśmy znajdowały się w znacznej odległości od brzegu często poza zasięgiem naszych lunet. Natomiast w zasięgu optycznego wzroku zauważyć można było kilka wiosek/osad ulokowanych na wysepkach, do których drogą "lądową" dostać się można właśnie, gdy ustąpią wody. Na horyzoncie widoczny był także niewielki nasyp, po którym poruszały się (jak w Disnay–owskiej kreskówce), napędzane siłą ludzkich rąk-drezyny. W niedługim czasie na parkingu zjawił się miejscowy obserwator ptaków, po naszych zapytaniach wskazał miejsca najbardziej warte zobaczenia w okolicy oraz takie gdzie spodziewał się największych koncentracji. Przekazał również wskazówki dt. obserwacji wieczornych w czasie przypływu oraz rankiem tuż po odpływie. Właśnie morskie pływy regulują tu nie tylko życie zwierząt ale i ludzkie działania.

Przemieszczając się dalej po brzegowym pasie morza, spotkaliśmy starszego Pana w krótkich spodenkach, butach do nurkowania i z niewielkim plecakiem, okazał się on pracownikiem Parku, który właśnie w trakcie odpływu szedł do wioski na wyspie, od której dzieliło go kilka kilometrów świeżego błotka. Po krótkiej rozmowie życzył nam udanych obserwacji i zdecydowanie odradzał prób zapuszczania się w głąb morza. Twierdził, że o tej porze dnia i z takim obciążeniem, będziemy mieli problemy z powrotem przed wstępującą wodą. Zastosowaliśmy się do zaleceń całkiem żywotnego 60-kilkolatka. Kolejne godziny przynosiły nowe obserwacje – bernikle obrożne, gęsiówki egipskie, warzechy, szlamniki, czarnowrony, czapla nadobna, podgorzałka i wiele innych mniej lub bardziej dla nas pospolitych gatunków. Na horyzoncie pewien dysonans stanowiły potężne farmy wiatrowe, które ulokowane były zarówno w obrębie Parku Narodowego – jak i licznej – w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru chronionego. Z pewnym niepokojem patrzyliśmy jak olbrzymie mieszane stada gęsi, bernikli, czajek i innych kaczkowatych przemieszczają się w ich stronę, część przelatywała pomiędzy siłowniami inne mijały je to od góry to z boku, choć de facto nie wiadomo, ile tak naprawdę ptaków poległo pod tymi łopatami. Wracając na parking, napotkaliśmy tam jeszcze sporą ilość obserwatorów (na krzesełkach z rodzinami), którzy przez lunety przeczesywali osobnik po osobniku na znanym nam zbiorniku i okolicznych łąkach. Robili to z zauważalna przyjemnością i bez większego spięcia, wszak to był początek weekendu.

Po całym dniu podziwiania "błotnistych" krajobrazów i całkiem ciekawych ptaków pomyśleliśmy o uzupełnieniu zapasów i znalezieniu miejsca na nocleg pod namiotem. Choć było już sporo po sezonie udało się zakwaterować na  jednym z kempingów (u niejakiego Norberta Hansena) koszt 8 euro/namiot. Po ich rozbiciu wróciliśmy jeszcze na wybrzeże. Wieczorem zaczął się przypływ i ptaki z głębi wattów zaczęły przelatywać coraz bliżej brzegu. Widzieliśmy jak woda zalewa szybko kolejne połacie błota. Niestety szczyt przypływu wypadał już po zmierzchu, więc tysiące ptaków na które liczyliśmy wciąż były daleko.

Wracając na camping myśleliśmy już o kolacji. Ze względów ppoż. nie mogliśmy napalić ogniska, a po dniu w terenie chcieliśmy się ogrzać również od zewnątrz, bo wlać w siebie płyn rozgrzewający to nic trudnego i nie potrzeba do tego ani specjalnych warunków socjalnych ani romantycznego nastroju. Właściciel udostępnił nam wieczorem letnia kuchnię z "kozą" w której napalił. Teraz było już OK, była gitara i dobre towarzystwo…

Ryc. 1. Położenie miasteczka Ockholm (kolor ciemno czerwony) w gminie Bredstedt (kolor blado czerwony) w powiecie  Nordfriesland (kolor szary) w granicach Niemiec.Nazajutrz w planie była przeprawa promem na wyspę Sylt i obserwacje na otwartym morzu (wyspa ta onegdaj była połączona ze stałym lądem, jednak po silnym sztormie połączenie to zostało zerwane). Po przybyciu do portu, niemieckie realia zweryfikowały nasze plany. Koszt przeprawy auta z pasażerami był zdecydowanie za wysoki, na co nie byliśmy przygotowani finansowo. Pozostaliśmy więc w okolicy portu i tu postanowiliśmy "rzucić okiem" na morze. Po krótkiej chwili na linii wody pojawiły się licznie edredony, markaczki, ogorzałki na płyciznach siewki m.in. stada brodźców śniadych, kulików wielkich, sieweczek obrożnych, siewnice, ostrygojady, biegusy (zmienny, mały, malutki) i kamusznik. Po sytym posiłku w wietrznych terenowych warunkach udaliśmy się dalej na południe trzymając się linii wybrzeża. Zatrzymaliśmy się w dwóch miejscach, okolice miasteczka Ording – gdzie po zapuszczeniu się w głąb Wattów w czasie przypływu poza tysiącami ostrygojadów, oharów i biegusów zmiennych widzieliśmy foki szare, a wracając na wał brnęliśmy już w lekko podtopionym błotku – i Wesselburenerkoog, gdzie potężna tama oddziela ujście rzeki Eider (najdłuższa rzeka w niemieckim landzie Szlezwik-Holsztyn o długości 188 km) od Morza Północnego. Choć pogoda nie była nam już tak przychylna (silny wiatr i ciągłe padający deszcz o różnym stopniu nasilenia) obserwacje zaowocowały kolejnymi gatunkami: szablodzioby, kazarka, biegusy rdzawe.

Przy takiej aurze zmrok zapadł szybciej niż zwykle, a nasze dwie doby w tym interesującym regionie właśnie dobiegały końca. Na solidnej wieży obserwacyjnej w okolicach tamy znaleźliśmy czas na chwile odpoczynku i ostatnie spojrzenie na koncentracje bernikli białolicych i gęgaw.

Przed wyruszeniem w polskie strony dokonaliśmy zakupów alkoholowo-łakociowych, którymi mieliśmy zrekompensować rodzinom naszą krótką absencje w domu, a sobie przypomnieć te wesołe i ciekawe chwile. Wyjazd był, co prawda ekspresowy, ale intensywny i pełen nowych doznań.  Dwa dni to zdecydowanie za mało na eksplorację, choć cząstki tego ogromnego obszaru zwanego Morzem Wattowym. Polecamy to miejsce każdemu, kto lubi błotko i ptaki, które błotko przyciąga. Poniżej kilka fachowych informacji o regionie.

Ryc. 2. Obszar „Morza Wattowego” (kolor ciemno niebieski) wraz z granicami pomiędzy Holandią, Niemcami i Danią.Morze Wattowe to akwen, który pomimo nazwy nie jest morzem. Obejmuje przybrzeżne wody Zatoki Niemieckiej (południowo-wschodnia część Morza Północnego) pomiędzy kontynentem a łańcuchem Wysp Fryzyjskich. Zajmuje przybrzeżne wody Holandii, Niemiec i Danii, rozciągające się od wyspy Texel w Holandii do wyspy Fanø w Danii, ma około 450 km długości i 10-30 km szerokości. Jest to akwen płytki, znaczną jego część stanowią watty (osuchy) – szerokie równiny pływowe odsłaniane w czasie odpływu morza. Ze względu na swoje unikatowe walory przyrodnicze, cały obszar Morza Wattowego jest obecnie objęty ochroną i uznany, na podstawie konwencji ramsarskiej, za "obszar wodno-błotny mający znaczenie międzynarodowe". Cała część holenderska i niemal cała niemiecka tworzą cztery światowe rezerwaty biosfery. Dodatkowo w części holenderskiej akwenu utworzono Park Narodowy Schiermonnikoog oraz Park Narodowy Duinen van Texel, w części niemieckiej Park Narodowy Szlezwicko-Holsztyńskiego Morza Wattowego, Park Narodowy Hamburskiego Morza Wattowego, Park Narodowy Dolnosaksońskiego Morza Wattowego. Trzy państwa leżące nad Morzem Wattowym prowadzą ciągłą współpracę w zakresie ochrony tego akwenu. W 2009 roku obszar Morza Wattowego został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako obiekt transgraniczny w Niemczech i Holandii.

Ryc. 3. Teren Parku Narodowego "Schleswig-Holsteinisches Wattenmeer".Park Narodowy "Schleswig-Holsteinisches Wattenmeer" jest jednym z trzech sąsiadujących parków narodowych nad wybrzeżem Morza Północnego i zarazem największym parkiem narodowym w Europie Środkowej. Watty, płycizna leżąca w strefie działania ruchów morza, która podczas przypływów zalewana jest wodą a podczas odpływów pozostaje sucha, stanowi wyjątkowe zjawisko przyrodnicze na świecie. W jednym metrze sześciennym wattu jest więcej biomasy, niż w analogicznej ilości gleby tropikalnego lasu deszczowego.

Park powstał w roku 1985 a jego powierzchnia wynosi 4410 km2.  Na terenie parku znajduje się trzeci pod względem wielkości na świecie obszar błotnisk pływowych. Można tu spotkać morski krajobraz z wydmami, plażami i słonymi łąkami. Halligen, małe wysepki zalewane są podczas wiosennych przypływów i sztormów. Około 3200 gatunków zwierząt zamieszkuje watty morskie. Wzdłuż linii brzegowej znaleźć można rozgwiazdy, raki, ślimaki i małże. Na solnych łąkach rozkwitają różnorodne gatunki roślin jak np. kostrzewa czerwona i babka nadmorska. Park Narodowy jest atrakcją turystyczną także jako siedlisko ogromnej ilości ptaków wędrownych, które co roku przylatują w to miejsce. Jesienią podczas przylotu, zobaczyć można prawdziwy nalot wielu gatunków ptaków – niezapomniany spektakl, jaki zgotowała przyroda.

Lista obserwowanych gatunków (kolejność przypadkowa):
Gęgawa Anser anser
Czajka Vanellus vanellus
Czyż Carduelis spinus
Świergotek łąkowy Anthus pratensis
Cyraneczka Anas crecca
Krakwa Anas strepera
Kszyk Gallinago gallinago
Łabędź niemy Cygnus cygnus
Pliszka żółta Matacilla flava
Wrona Corvus cornix
Czarnowron Corvus corone
Skowronek Alauda arvensis
Szpak Sturnus vulgaris
Dymówka Hirundo rustica
Pliszka siwa Motacilla alba
Cyranka Anas querquedula
Łyska Fulica atra
Perkoz dwuczuby Podiceps cristatus
Bernikla białolica Branta leucopsis
Gęsiówka egipska Alopochen aegyptiaca
Batalion Philomachus pugnax
Szczygieł Carduelis carduelis
Kormoran Phalacrocorax carbo
Płaskonos Anas clypeata
Świstun Anas penelope
Grzywacz Columba palumbus
Gęś białoczelna Anser albifrons
Brodziec śniady Tringa erythropus
Kwokacz Tringa nebularia
Mewa siodłata Larus marinus
Mewa pospolita Larus canus
Śmieszka Larus ridibundus
Kulik wielki Naumenius arquata
Rycyk Limosa limosa
Rybitwa rzeczna Sterna hirundo
Sierpówka Streptopelia decaocto
Biegus zmienny Calidris alpina
Ogorzałka Aythya marila
Czernica Aythya fuligula
Rożeniec Anas acuta
Ostrygojad Haematopus ostralegus
Siewnica Pluvialis squatarola
Krogulec Accipiter nisus
Sieweczka obrożna Charadrius hiaticula
Czapla siwa Ardea cinerea
Pustułka Falco tinninculus
Czapla nadobna Egretta garzetta
Krwawodziób Tringa totanus
Sieweczka rzeczna Charadrius dubius
Bernikla obrożna Branta bernicla
Biegus mały Calidris temminckii
Biegus malutki Calidris minuta
Ohar Tadorna tadorna
Siewka złota Pluvialis apricaria
Szlamnik Limosa lapponica
Warzęcha Platalea leucorodia
Głowienka Aythya ferina
Podgorzałka Aythya nyroca
Brodziec piskliwy Actitis hypoleucos
Wróbel Passer domesticus
Rudzik Erithacus rubecula
Kos Turdus merula
Kawka Corvus monedula
Myszołów zwyczajny Buteo buteo
Edredon Somateria mollissima
Kopciuszek Phoenicurus ochruros
Kamusznik Arenaria interpres
Makolągwa Carduelis cannabina
Kazarka Tadorna ferruginea
Biegus rdzawy Calidris canutus
Gągoł Bucephala clangula
Markaczka Melanitta nigra
Czapla biała Ardea alba

W relacji wykorzystano ryciny z: http//:commons.wikimedia.com

Tekst: Marcin Łukaszewicz, Radosław Kozik
Zdjęcia: Marcin Łukaszewicz
Mazowiecko-Świętokrzyskie
Towarzystwo Ornitologiczne

banerruch

Ilość odwiedzin

2099366
DzisiajDzisiaj7
WczorajWczoraj556
TydzieńTydzień7
MiesiącMiesiąc6312