Pomiędzy drugim i trzecim weekendem stycznia, co roku od ponad 20 lat w całej Polsce i Europie odbywa się wielka akcja liczenia zimujących ptaków wodno-błotnych i drapieżnych. Ornitolodzy i amatorzy obserwowania ptaków w ich naturalnym środowisku, wyruszają na penetracje rzek i zbiorników wodnych. W regionie opoczyńsko-tomaszowskim liczenia odbywają się co roku na takich rzekach jak: Pilica (razem ze Zbiornikiem Sulejowskim), Gać, Wąglanka, Drzewiczka, Czarna Maleniecka, Brzuśnia i Wolbórka. Obserwatorami są przyrodnicy i ornitolodzy związani z Uniwersytetem Łódzki, Spalskim Parkiem Krajobrazowym oraz członkowie i wolontariusze Mazowiecko-Świętokrzyskiego Towarzystwa Ornitologicznego. Stałym i wieloletnim monitoringiem zimujących ptaków wodnych objęte sa głównie Pilica, Drzewiczka i Czarna Maleniecka. Pozostałe obiekty kontrolowane są przemiennie w różnych latach. Rzeki podzielone są na 5 kilometrowe odcinki, na których obserwator zapisuje wszystkie widziane ptaki z rozbiciem na stada. Typowym ekwipunkiem ornitologa podczas takich liczeń jest lornetka, notatnik, ołówek (długopisy często zamarzają), mapa z lokalizacją granic odcinków oraz porządny ubiór i duża ilość kanapek wraz z gorąca herbatą w termosie. Wskazany jest także telefon komórkowy bo zaskakujących przygód w terenie jest naprawdę dużo. Może okazać się na przykład, że solidny lód na rozlewisku rzeki okazuje się cienką warstwą i lądujemy w wodzie po kolana, z dala od najbliższych gospodarstw.

ptaki01.jpg

Tegoroczna zima w odróżnieniu od zimy 2006 okazała się niezwykle łagodna i co najważniejsze stabilna w całym okresie tygodniowych liczeń. Jeśli bowiem podczas liczeń nastąpi gwałtowne ochłodzenie to wyniki mogą być trudne do interpretacji, gdyż ptaki potrafią w ciągu zaledwie dwóch dni przemieścić się z zamarzających gwałtownie zbiorników na wolne od lodu rzeki. W okresie obecnych liczeń (13-21 stycznia) pogoda była niemal wiosenna. Na łąkach spotykane były kwitnące mniszki, stokrotki, a w zaroślach kwitły leszczyny. Również u ptaków słychać było dziwne ożywienie. Śpiewały sikory, bębniły dzięcioły, a kruki zawzięcie tokowały. Ptaki niestety nie dopisały jak w latach poprzednich. Ociepleniem objęty był także olbrzymi obszar Skandynawii i Rosji skąd nasze ptaki wodne, drapieżne czy niektóre wróblowe, przemieszczają się na południe w poszukiwaniu pokarmu. Spośród ptaków wodnych dominowała w naszym regionie kaczka krzyżówka, której doliczono się ok. 3000 osobników. Najwięcej przebywało jej na Zbiorniku Sulejowskim w okolicach Zarzęcina oraz na lagunach oczyszczalni ścieków w Tomaszowie i na rzece Wolbórce. O wiele mniej bo zaledwie kilkadziesiąt osobników odnotowano tracza nurogęsia, perkozka, łabędzia niemego, czapli siwej, czernicy, łyski. Nie dopisały także ptaki wróblowe związane z zadrzewieniami nadrzecznymi. W odróżnieniu od wielotysięcznych, zeszłorocznych stad czyżyka, w tym roku obserwowano zaledwie pojedyncze stadka po kilkadziesiąt osobników. Podobnie było z czeczotką, ale już całkiem sporo zimowało kosa i strzyżyka – w sumie po ok. 50 osobników każdego gatunku. Niestety, z roku na rok, co raz mniej obserwowanych jest zimorodków, których spadek liczebności może wiązać się z zanieczyszczeniem rzek, mniejszym ich zarybieniem czy wycinką nadbrzeżnych zadrzewień. Z ciekawostek i rzadkości ornitologicznych, w naszym regionie odnotowano interesujący  przypadek zimowania dwóch brodźców samotnych na Pilicy pod Smardzewicami i obecność uhli – rzadkich  kaczek ze Skandynawii. Ptaki te widziano pod Zarzęcinem.

W przypadku łagodnej i ciepłej zimy, wędrówka z plecakiem, lornetką i notatnikiem jest samą przyjemnością. Trzeba jednak pamiętać, że takie nietypowe zimy nie sprzyjają występowaniu dużej ilości ptaków. Natomiast kiedy zimowe warunki okażą się typowe, z dużą ilością śniegu, mrozem, silnym północnym wiatrem, to wówczas pokonanie kilkunastu kilometrów wzdłuż krętej rzeki staje się wyzwaniem dla prawdziwych terenowców! Jednak satysfakcja z możliwości obserwowania bajecznie kolorowego zimorodka, stada żerujących czyżyków czy grupy łabędzi krzykliwych, jest dużo większa i szybko ornitolodzy zapominają o odciskach, przemarzniętych dłoniach, czy ostatnim autobusie PKS, który zdążył odjechać zanim doszło się do końcowego punktu liczeń.

Jacek Tabor
Spalski Park Krajobrazowy

banerruch

Ilość odwiedzin

2075624
DzisiajDzisiaj97
WczorajWczoraj337
TydzieńTydzień2321
MiesiącMiesiąc8543